
Czy piołun i estragon są trujące dla psów i kotów?
Piołun i estragon są trujące dla psów i kotów — jeśli zwierzę je zjadło, zadzwoń dziś do weterynarza po poradę. Wymienione trujące części to kora, kwiaty, owoce, liście, korzenie, nasiona i łodygi.
- Psy Zadzwoń dziś do weterynarza
- Koty Zadzwoń dziś do weterynarza
Co zrobić teraz
- Zadzwoń do weterynarza lub najbliższego weterynarza przyjmującego w nagłych przypadkach.
- Zanotuj, jaka to była roślina, jaka jej część, ile zwierzę zjadło i kiedy.
- Zabierz ze sobą zdjęcie lub kawałek rośliny.
- Usuń resztki i przenieś roślinę poza zasięg zwierzęcia.
- Zapewnij zwierzęciu spokój.
Czego nie robić
- Nie wywołuj samodzielnie wymiotów u zwierzęcia, chyba że weterynarz Ci tak zaleci.
- Nie podawaj żadnych ludzkich leków.
Dlaczego to może być niebezpieczne
NC State Extension Gardener Plant Toolbox wymienia tę roślinę jako niebezpieczną dla kotów i psów, a wśród objawów zatrucia podaje wymioty, nadmierne ślinienie, biegunkę, zaburzenia koordynacji, rozszerzone źrenice, niskie ciśnienie krwi, niską temperaturę ciała, senność lub pobudzenie oraz śpiączkę.[1]
Objawy, na które trzeba zwrócić uwagę
- Nazwa naukowa
- Artemisia
- Trujące części
- kora, kwiaty, owoce, liście, korzenie, nasiona, łodygi
Nie wiesz, jak poważna jest sytuacja?
OkPaw zadaje kilka krótkich pytań o twoje zwierzę i w 30 sekund podpowiada, czy można poczekać. Bezpłatnie w Google Play na Androida.
Częste pytania
Czy piołun i estragon są też niebezpieczne dla kotów?
Tak. Roślina jest wymieniana jako niebezpieczna zarówno dla kotów, jak i psów.[1]
Jakie objawy są wymienione po narażeniu?
Wymienione objawy to wymioty, nadmierne ślinienie, biegunka, zaburzenia koordynacji, rozszerzone źrenice, niskie ciśnienie krwi, niska temperatura ciała, senność lub pobudzenie oraz śpiączka.[1]
Źródła
Jak powstała ta strona: została napisana z pomocą AI na podstawie poniższych źródeł, a następnie sprawdzona punkt po punkcie w odniesieniu do tych źródeł. Poziomy pilności są zgodne ze stałymi zasadami bezpieczeństwa OkPaw. To wskazówki, a nie diagnoza. Jak piszemy nasze strony
